RSS
 

Ku przestrodze…

02 kwi

Jeszcze 2 lata temu byłem dyrektorem regionalnym na dwa województwa jednej z bardzo dużych, znanych firm. Nie będę mówił jakiej, bo chcę zachować anonimowość. Życie było piękne, choć zapierdalałem po 10-12 godzin dziennie i często jeździłem na rozmaite delegacje to pensja 22 tyś złotych netto miesięcznie rekonpensowało mi wszystko. Szło jak w zegarku, nie miałem żadnych wtop, osiągałem dobre wyniki. Czułem się królem życia, nic nie zapowiadało że cokolwiek może się spierdolić. Wybudowałem dom, ale mimo zarobków wziąłem kredyt, bo skoro przecież tak dobrze zarabiałem postanowiliśmy z żoną że nie postawimy standardowego klocka za 400 tysięcy. Całkowity koszt wyszedł ponad milion, a trochę ponad połowę pożyczyliśmy. Poza tym dwa dobre auta. Mamy dwójkę dzieci. 2x w roku bardzo dobre wakacje.

I nagle bez żadnych wyjaśnień dostałem wypowiedzenie. Kurwa szok. Bez żadnych tłumaczeń, nikt nic nie wie. Ponoć centrala zadecydowała, ta najwyższa, na zachodzie. Wszyscy niby współczuli i nie rozumieli jak tak można, ale wiedziałem że tak naprawdę mają to w dupie, lub się cieszą. Ale ok, myślę, nie trzeba wpadać w panikę. Dostałem odprawę, plus kontrakt miałem tak skonstruowany, że jeszcze przez 6 miesięcy miałem otrzymywać pełną wypłatę. Myślałem że z moim CV znajdę szybko dobrą pracę. Choć miałem zapis o zakazie pracy u konkurencji. Ofert rzeczywiście nie brakowało. Problem polegał na tym, że nigdzie nie chciano dać mi wiecej jak 5-8 tysiecy na rękę. Powiecie że to dużo. Ja wiem że w Polsce dużo, ale nie w sytuacji kiedy masz 6 tysięcy złotych zobowiązań kredytowych na dom, samochody. No więc rok szukałem pracy, oszczędności topniały w zastraszającym tempie. Po roku poszedłem więc do takiej za 7 tysięcy. Samochody sprzedaliśmy, kupiłem jeden tańszy. Zobowiazania spadły do 4 tysięcy. No ale wciąż po opłaceniu kredytu hipotecznego, opłat itd. zostawał jakiś tysiąc złotych na życie. Żona poszła do pracy, okazało się że za więcej jak 2 tysiące na rękę nie znajdzie, bo przez 15 lat nie pracowała i prawie nikt jej nie chciał zatrudnić mimo dobrego wykształcenia. Nadmienię że mamy dwójkę dzieci więc koszta mamy duże. Po pół roku zwolnili mnie z nowej pracy, bo się niby nie nadawałem. Może to i racja. Popadłem w strasznego doła, straciłem wiarę w siebie. Wystawiliśmy z żoną dom na sprzedaż ale od razu nam powiedział facet z nieruchomości że sprzedamy grubo poniżej kosztów. Wystawiliśmy za 700 tyś to by pozwoliło spłacić kredyt i zostałoby na mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. Na razie jeszcze nikt nie kupił. Zacząłem stronić od ludzi, było i jest mi wstyd że tak spadł mój status, że sobie nie pradziłem. A niedawno wszycy mi zazdrościli. Niby sobie powtarzam że nie można być pizdą i muszę się wziąć z życiem z bary, ale jakoś nie mam siły tego robić co sobie w głowie myślę.

W końcu dopadł mnie los milionów Polaków. Wyemigrowałem, bo już nawet za te 5-8 tyś nie mogłem znaleźć pracy w Polsce. Siedzę od kilku miesięcy na zachodzie i zapierdalam na taśmie. Mieszkam z 3 innymi Polakami, mam swój POKÓJ za 300 Euro miesięcznie. Żonie wysyłam jakieś 1000-1200 euro miesięcznie. Najgorsza jest rozłąka z dziećmi, a nie mogą tutaj przyjechać bo są już w szkole i to nie miałoby sensu. Żyję jak robot, chyba muszę poszukać jakiegoś terapeuty. Ta chujnia jest ku przestrodze. Fortuna kołem się toczy, nie zapominajcie o tym. Bądźcie pokorni nawet jak się wam powodzi, nie wiadomo co będzie jutro! Choćby nie wiem jak wam było dobrze, miejcie plan awaryjne na wypadek wtopy! Ja nie miałem i teraz za to płacę.

Znalezione, na chujnia.pl

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~piotr34

    2 kwietnia 2017 o 15:15

    Pracowalem kiedys jako rekruter w agencji pracy tymczasowej(lata 2002-2004)-mozna rzec tuz po kryzysie konca dziewiedziesiatych i ujawnieniu tzw.dziury Bauca.Widzialem wtedy MASE CV ktore odpowiadaly wzorcowi:sprzedawca,kierownik,dyrektor,sprzataczka-mozna rzec iz to byla wowczas norma(duze i bogate nawet dzis miasto wojewodzkie).

     
  2. ~IL.

    5 kwietnia 2017 o 09:01

    Nie rozumiem, dlaczego ktos, zamiast oszczedzic, i wtedy kupic, z gory zaklada, ze ktos, gdzie bedzie go trzymal ,i to dozywotnio, na tlustej pensji.
    IL.

     
  3. ~MaxMartini

    2 lipca 2017 o 22:34

    ciezko mi troche uwierzyc ze tylko przy 20tys na miesiac
    mozna zbudowac dom za milion i wziasc tylko pol kredytu na budowe
    na dodatek miec 2 auta (na pewno nowe, skoro dom za milion a nie zaden klocek) i jeszcze wakacje, 2 dzieci i na dodatek zona nie pracuje?
    Pisze to bo sam mam dom ktory kupilem za 700k wiem ile zarabiam, ile kosztuje rodzina, auta, i utrzymanie tego domu
    Widac ze ten ktos lubil wydawac pod korek, wiec jak z takim podejsciem odlozyc na pol domu? ile by musial oszczedzac? 5 lat? po 100k rocznie, wytrzymalby tyle majac swiadomosc ze zarabia 20k? i czy az tyle trwala ta praca z takimi zarobkami?

    Wiec cos tu nie gra, to takie opowiadanie, historyjka malo realna, ludzie biedni majacy 3 tys i tak nie zorientuja sie ze 20 tys to za malo na takie zycie bo chec wydawania jest przeciez duza przy zarobkach 20k i ciezko zaoszczedzic wieksza czesc z tej kwoty.

    Jak ktos zarabia 20 to nie bedzie zyl jak ten co zarabia 3 taby zeby zaoszczedzic na dom cala reszte, na pewno nie ktos kto przeholowal i zabraklo mu wyobrazni, nie ktos kogo zona nie pracuje, kto ma 2 auta nowe i drogie wakacje 2x w roku, dlatego sie to kupy nie trzyma.

    ale i tak ku przestrodze